Na nudę

inspiracje i pomysły

Wpisy

  • piątek, 28 września 2012
  • niedziela, 10 kwietnia 2011
    • W świecie bajek

      Uwielbiam nietypowe sesje zdjęciowe, odkrywanie wciąż na nowo mody i podejście "z drugiej strony". Zamiast wybijania głową muru i zbędnego szokowania- umiejętność zainteresowania widza czymś, na co być może w innej sytuacji nie zwróciłby uwagi. Sprawia to, że potrafię zachwycić się najzwyklejszymi sprawami, dostrzec piękno w codzienności. 
      Takie rozwiązanie wybrała marka Band of Outsiders. Niby zwykła sesja zdjęciowa, niby zwykła kampania.. A jednak jest w niej to, co sprawia, że przystaję na chwilę i zaczynam się zastanawiać: "A może jednak magia istnieje..?".
      Planem zdjęciowym był ogród botaniczny Huntington w Pasadenie w Kalifornii. Miejsce absolutnie bajkowe- i tą cechę przede wszystkim udało się fotografowi wydobyć. Jeżeli dodamy do tego fakt, że wszystkie zdjęcia robione były polaroidem, a nie retuszowane photoshopem- wychodzi cały geniusz koncepcji dla tej kampanii. 
      Zachwyca jak zawsze piękna Kirsten Dunst. Świeża i dziewczęca, a przy tym lekko zadziorna. Bardzo miła odmiana po sesjach serwowanych na wychudzonych modelkach w dziwnych, powyginanych pozach. 
      Zdjęcia przenoszą nas w inny świat. W czasy dzieciństwa, beztroski i radości. Kirsten świetnie pokazała ten zamysł- zdjęcia wyglądają jak wyciągnięte z albumu, oglądając je niemal czuje się atmosferę letnich wypraw i zapach świeżych kwiatów. 
      Można byłoby się przyczepić, że w całej tej kampanii brakuje tego najważniejszego- mody. Wyeksponowanych stylizacji. Ale chyba rozumiem, co twórcy zamierzali pokazać. Atmosferą i stylistyką fotek- zaintrygowali mnie. Chcę sama poszukać głębiej i znaleźć to, co w Band of Outsiders będzie moim własnym statkiem do podróży w czasie. Pokazali to, co najważniejsze- co może mi dać ta marka. A jeśli jest w stanie oddać mi beztroskie dzieciństwo- idę za nią jak w ogień.



      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      odsrodkowa
      Czas publikacji:
      niedziela, 10 kwietnia 2011 23:30
  • wtorek, 05 kwietnia 2011
    • Anna Sui- wiosna/lato 2011

      Jednym z pierwszych wiosenno-letnich pokazów jakie oglądałam w tym roku był nowojorski pokaz Anny Sui. Od pierwszej kreacji projektantka nie pozostawiła wątpliwości w jaki klimat chce zabrać widzów. Pozwoliłam się porwać i w środku zimy poczułam na policzku strumień gorącego letniego powietrza, mrużąc oczy przed ostrym promieniem letniego słońca.
      Dziki zachód, Indianie, hippie, rusałki.. To określenia, które przychodzą mi na myśl jako pierwsze kiedy próbuję ogarnąć tą kolekcję. Wiem jednocześnie, że są to dość odległe inspiracje i trudno połączyć je w spójną całość. A jednak.. Królowa mieszania stylistyk poradziła sobie z tym znakomicie.
      Zachwyciła mnie mieszanka tkanin, deseni i barw. Rzeczy, które normalnie nie mogłyby istnieć obok siebie- udało się połączyć w idealne stylizacje.











      Styl etno miesza się z jeansem. Jest to dość ciekawy zabieg- ciężki denim zyskuje lekkość i młodzieńczą świeżość. Jeśli dodamy do tego pszenno- lniane elementy okaże się, że można wyglądać dobrze w barwnej bluzce z frędzelkami. I o dziwo- nie przypomina się młodszej siostry Pocahontas.











      Warto zwrócić uwagę na biżuterię. Drewniane koraliki i pióra- w każdej innej stylizacji pasowałyby jak pięść do nosa. A tu? Jest idealnie. Biżuteria jest dopełnieniem stroju- nie rzuca się w oczy, a sprawia, że kreacja jest kompletna. W stu procentach spełnia swoje zadanie.











      No dobrze. A teraz łyżka dziegciu w tą beczkę miodu. Ja wiem, że to podobno teraz modne. Wiem, że podobno zdobywa salony i podobno nawet najwięksi się tak noszą. Ja to wszystko wiem. Ale jak na Boga można zakładać skarpety do sandałów?! Niestety- tego trendu modowego nigdy nie zaakceptuję i wszystkimi kończynami będę się przed nim bronić. To jest morderstwo stylu. Przeciwieństwo dobrego smaku i klasy. Cokolwiek ktokolwiek o tym powie- ja się przekonać nie dam.











      Zastanawiałam się jak podsumować ten pokaz. Cała kolekcja jest bardzo ciekawa. Na szczęście nie wypatrzyłam w niej ani jednego motyla (które notabene bardzo lubię, ale litości- ile można? Nawet z lodówki mi motyle wyfruwają), za to zachwyciłam się pozornie bardzo dalekimi od siebie stylami. Momentami czułam się niczym kowbojka, która zaraz wskoczy na konia, chwyci lasso i pomknie pustynnym stepem. Zaraz potem zabrano mnie do wigwamu, gdzie z innymi Indiankami nawlekałam drewniane paciorki i pióra na rzemień. A na samym końcu pragnęłam zanurzyć się w polu dojrzewającego, złocistego żyta i z dojrzewających kłosów pleść wianki. Mimo niesprzyjającej aury za oknem- poczułam lato. A to chyba najważniejsze.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      odsrodkowa
      Czas publikacji:
      wtorek, 05 kwietnia 2011 02:43

Kalendarz

Wrzesień 2016

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    

Kanał informacyjny

adopt your own virtual pet!